Somewhere beyond the sea…

Wczoraj było chyba ze 100 stopni. Powietrze aż parzyło w policzki. Termometr pokazywał 35 stopni. Przecież takiej pogody w czerwcu miało nie być! Szybko pobiegłam na basen, wskoczyłam do wody. Ale ulga! Popływałam kilkanaście minut i trzeba było wracać, do Emilki, która machała rączkami i ciągle do mnie krzyczała, jakbym ją zostawiła co najmniej w Warszawie. A przecież była na kocyku tuż obok basenu. Uciekłyśmy szybko do domu, który swoimi grubymi murami dawał przyjemny chłód. No i co teraz? Chyba trzeba zacząć się pakować i powoli żegnać naszą Toskanią…

DSC_0859

Z samego rana A. czuł się nadal niewyraźnie. Do ostatniej chwili nie wiedziałam, czy zdecyduje, że wracamy do Warszawy, czy ruszymy dalej w drogę. On chyba też do końca nie wiedział. Jechaliśmy autostradą w kierunku Florencji i tam musiała być podjęta ostateczna decyzja, albo odbijamy w prawo w kierunku Wenecji i granicy z Austrią, albo w lewo, w kierunku Pizy i wybrzeża Liguryjskiego. Decyzja została podjęta dosłownie 2 kilometry przed zjazdem. Jedziemy nad morze!

Sestri Levante to mały kurort rozłożony na cyplu i fragmencie płaskiego lądu między górami. Bardzo blisko stąd do bardziej popularnych Cinque Terre czy Portofino. Zatrzymujemy się w hotelu przy nadmorskiej promenadzie. A. bierze ibuprofen i jest gotowy na spacer. Idziemy najpierw wzdłuż wybrzeża, patrząc na morze, później przez gwarne, zatłoczone turystami uliczki. Wstępujemy dwa razy na gelato.

DSC_0874DSC_0875DSC_0870DSC_0899DSC_0898

Potem skręcamy nad małą, cichą zatoczką Baia del Silenzio i tam już zostajemy.

DSC_0907DSC_0950DSC_0954DSC_0996DSC_0999

Zbieżność kolorystyki kostiumów zupełnie przypadkowa 🙂

Powoli patrzymy jak turyści i miejscowi zbierają swoje ręczniki i wracają do domów i hoteli. My zostajemy. Robi się przyjemnie cicho. Słychać tylko muzykę z pobliskiego baru. I tak leżelibyśmy sobie na kocyku i leżeli, gdyby Emilka nie przypomniała nam, że czas już przecież spać. Wróciliśmy więc do hotelu. I kiedy Emilka i A. już śpią, ja słucham Franka Sinatry:

“Somewhere beyond the sea
somewhere waiting for me
my lover stands on golden sands
and watches the ships that go sailin’

We’ll meet beyond the shore
we’ll kiss just as before
Happy we’ll be beyond the sea
and never again I’ll go sailin’…”

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s