Ostatnie dni wakacji

Niespodzianka! Jesteśmy w Warszawie już od soboty! Przez ostatnie dni wyjazdu nie pisałam, bo nie mieliśmy internetu. Dzisiaj, po rozpakowaniu plecaków i powrocie do rzeczywistości, zgrałam wreszcie zdjęcia na komputer i mogę opowiedzieć Wam, gdzie byliśmy i co robiliśmy.

Cofnijmy się więc do piątkowego poranku. Nocowaliśmy w Gravedonie, małym miasteczku nad jeziorem Como. Obudziło nas słońce i ciepłe powietrze wpływające do pokoju przez otwarte okno. Pogoda była przepiękna, więc zaraz po śniadaniu pobiegłyśmy z Emilką na basen. Woda była cudownie cieplutka. Emilka chętnie ćwiczyła pływanie na brzuszku i na plecach. Szkoda, że nie chciało nam się już nadmuchiwać jej koła, bo na pewno chętnie by samodzielnie w nim popływała.

DSC_0460DSC_0475DSC_0478

W południe ruszyliśmy w dalszą drogę. Mieliśmy do przejechania tylko 170 km, ale google pokazywał aż 3 godziny jazdy. I rzeczywiście, to nie była pomyłka. Droga była wąska i kręta, ale przepiękna, w szczególności droga nr 27 w Szwajcarii. Wdrapywaliśmy się serpentynami na szczyty gór, by za chwilę z nich zjeżdżać. Widoki za oknem były naprawdę bajeczne. W ciągu tych godzin jechaliśmy przez Włochy, Szwajcarię, Austrię i ponownie Włochy. Szkoda, że nie udało mi się zrobić dobrych zdjęć, ale niestety, ograniczyło mnie znów siedzenie za kierowcą.

DSC_0533DSC_0548DSC_0567DSC_0590DSC_0601

Naszym celem było miasteczko Resia nad jeziorem o tej samej nazwie. Tak naprawdę to sztuczny zbiornik, który powstał po II Wojnie Światowej. Zalano wówczas 523 ha powierzchni, w tym górskie miasteczka. Dzisiaj jedynym widocznym świadectwem ich istnienia jest dzwonnica XIV-wiecznego kościoła św. Katarzyny w dawnym Curon – samotna wieża wystająca ponad taflę jeziora. Widok jest abstrakcyjny i trochę zatrważający. Jak głosi legenda, w mroźne noce słychać dźwięk jej dzwonów, zdemontowanych ponad 60 lat temu.

DSC_0657

DSC_0633DSC_0650

Do wieży mieliśmy z naszego miasteczka ok. 40 minut spacerkiem. Przyzwyczajeni do 30 stopniowych upałów, tutejsze 20 stopni przywitaliśmy w kurtkach i czapkach. Emilce to jednak nie przeszkadzało. Gdy swoimi malutkimi oczkami wypatrzyła w oddali wieżę, zaczęła pokazywać ją paluszkiem. Była wyraźnie zaintrygowana (wieżą, czy biegającymi w pobliżu pieskami? :))

DSC_0608DSC_0606DSC_0619

Wieczorem A. znów dopadła wysoka gorączka. Postanowiliśmy przyśpieszyć więc nasz powrót do Polski. Rano spakowaliśmy się w ekspresowym tempie, ustaliliśmy przebieg trasy, która nadal przebiegała przez mój od lat wymarzony zamek Neuschwanstein i ruszyliśmy w drogę.

DSC_0668DSC_0666

Zamek Neuschwanstein powstawał jako wyidealizowany średniowieczny zamek rycerski dla bawarskiego króla. Był pierwowzorem zamku Śpiącej Królewny w Disneylandzie, więc nie zdziwi Was, że marzyłam od dziecka, żeby go zobaczyć. Wreszcie się udało!

DSC_0707DSC_0687DSC_0756DSC_0764DSC_0723DSC_0775

Niestety, okazało się, że wnętrza zamku można zwiedzać tylko z przewodnikiem. Była sobota więc po bilety musielibyśmy stać w dłuuuuugiej kolejce, a na wyruszenie naszej grupy i zwiedzanie trwające tylko 35 minut! czekać kilka godzin. Zamiast do zamku udaliśmy się więc na Marienbrucke, most z którego można podziwiać zamek w całej jego okazałości. Potem, gdy A. zaczął już powoli schodzić z Emilką do samochodu, ja postałam jeszcze dłuższą chwilę na moście, patrząc na zamek i ciesząc się, że kolejne podróżnicze marzenie zostało spełnione. Mogliśmy teraz wracać do domu…

DSC_0739

P.S. Do domu jechaliśmy tego dnia 1321km. Przez całą drogę Emilka była aniołkiem! Zabawa, jedzenie, spanie, zabawa – nawet przez moment nie zaczęła marudzić czy płakać. Mogę więc planować kolejne wyprawy! Podróże z dzieckiem są czystą przyjemnością 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s